HERBIARZ

WE REVIEW THE NEW EP FROM HERBIARZ – GŁÓD SUKCESU

There’s something about a proper gangster rap record that feels like taking a punch straight to the jaw, and Głód Sukcesu by Herbiarz lands exactly like that. No fucking filter, no pandering, just raw bars spat with the kind of venom you can’t fake. Straight out of Gdynia, Poland, Herbiarz doesn’t waste a second trying to charm you – he’s here to bruise egos and leave the weak coughing in his dust.

The EP kicks off with the title track Łykaj Moją Pięść, and honestly, it’s a battering ram of an opener. Heavy, swaggering beat, all clanging bass and concrete-thick atmosphere, with Herbiarz delivering his verses like he’s got a personal vendetta against the microphone. Even if you don’t speak a word of Polish, you feel every syllable. The aggression isn’t just for show – it’s stitched into the way he rides the beat, sharp and relentless.

Grupy Wpływu keeps that energy boiling, weaving paranoia and street-level politics into a grime-soaked soundscape. There’s a cleverness under the hard exterior – flashes of sarcasm and dark wit hidden in the cracks – but it doesn’t always cut through as cleanly as it could.

Then comes Hajs, which, let’s be honest, is the absolute stomper of the bunch., Herbiarz approaches it with more grit than glamour. No popping bottles here – it’s more like stacking cash with blood still on your knuckles. The hook slaps, and it’s the first moment where you catch yourself nodding along without even realising it. A little more punch in the low-end wouldn’t have hurt, mind. You want the bass to feel like it’s rattling your teeth loose, and it only gets about halfway there.

Witam is where things get properly nasty. It’s all twitchy hi-hats, razor-edged flows, and an undercurrent of menace that feels earned, not performed. You can see why it’s picking up attention internationally Herbiarz sounds feral here, and it’s glorious. If anything, this is the track that deserves a bigger, filthier remix just to see how far they can push the chaos.

Closing out with Biznes Rośnie w Siłę, Herbiarz plays it slightly cooler but no less deadly. It’s all about stacking power, growing the empire, and making it clear that he’s not just here for quick clout – he’s building something ugly, dangerous, and lasting. The beat leans a bit heavier into a classic east-coast flavour, but still laced with that distinctly Polish edge that sets him apart from the endless parade of SoundCloud clones.

Overall, Łykaj Moją Pięść doesn’t reinvent the wheel, but it sure as hell puts spikes on it and drives it through your front door. Herbiarz has carved out his own lane with this one – aggressive, ambitious, and unapologetically grimy. Sure, there’s room to refine the edges: a bit more production depth, a few more risks taken with flow and beat switches. But at the core, this is pure, unfiltered intent. And in a rap game that’s increasingly full of hollow flexes and rented drip, that’s worth its weight in gold.


Translated into Polish 🇵🇱

Jest coś w porządnym gangsterskim rapie, co przypomina cios prosto w szczękę – i Łykaj Moją Pięść Herbiarza trafia dokładnie w ten sposób. Zero pieprzonego filtra, żadnego podlizywania się – tylko surowe linijki plujące jadem, którego nie da się udawać. Prosto z Gdyni, Herbiarz nie marnuje ani sekundy na czarowanie – jest tu, by miażdżyć ego i zostawiać słabych kaszlących w jego pyle.

EP-ka otwiera się tytułowym kawałkiem Łykaj Moją Pięść i szczerze mówiąc, to prawdziwy taran na dzień dobry. Ciężki, pewny siebie beat, dzwoniący bas i atmosfera gęsta jak beton, a Herbiarz wyrzuca swoje wersy jakby miał osobistą wendetę z mikrofonem. Nawet jeśli nie rozumiesz ani słowa po polsku, czujesz każdy sylabę. Agresja to nie pokazówka – jest zszyta z tym, jak płynie po bicie: ostro i bezlitośnie.

Grupy Wpływu utrzymuje tę energię, mieszając paranoję i uliczną politykę w brudnym, tłustym krajobrazie dźwiękowym. Pod twardą skorupą jest przebłysk sprytu – ironiczne mrugnięcia okiem i czarny humor schowane w szczelinach – choć czasem nie przebijają się tak wyraźnie, jak by mogły.

Potem wjeżdża Hajs, który, nie oszukujmy się, jest najmocniejszym kopem na całej EP-ce. Herbiarz podchodzi do tematu bardziej z brudu niż z blichtru. Nie ma tu szampanów i złotych łańcuchów – jest raczej układanie hajsu z zakrwawionymi knykciami. Refren wchodzi jak złoto i łapiesz się na kiwaniu głową, zanim w ogóle zdążysz o tym pomyśleć. Przydałoby się jeszcze trochę więcej kopa w basie – chciałoby się, żeby rozwalał zęby przy samym słuchaniu, a tymczasem dociera gdzieś do połowy drogi.

Witam to moment, w którym robi się naprawdę brudno. Szybkie hi-haty, ostre jak brzytwa flow i podskórne napięcie, które czujesz, a nie tylko słyszysz. Widać, dlaczego numer zwrócił uwagę międzynarodowych mediów. Herbiarz brzmi tu dziko i jest to absolutnie kapitalne. To jest właśnie kawałek, który zasługiwałby na jeszcze cięższy, bardziej brudny remix – żeby sprawdzić, jak bardzo można jeszcze rozkręcić ten chaos.

Na zakończenie Biznes Rośnie w Siłę, w którym Herbiarz zwalnia minimalnie tempo, ale wcale nie traci na śmiertelności. Chodzi tu o gromadzenie siły, budowanie imperium i jasne pokazanie, że nie przyszedł tylko po chwilowy rozgłos – buduje coś brzydkiego, niebezpiecznego i trwałego. Beat nawiązuje trochę mocniej do klasycznego wschodniego wybrzeża USA, ale nadal przesiąknięty jest wyraźnym polskim sznytem, który wyróżnia go na tle całej chmary SoundCloudowych klonów.

Podsumowując, Łykaj Moją Pięść nie odkrywa na nowo koła, ale z całą pewnością dokleja do niego kolce i wjeżdża nim prosto w twoje drzwi. Herbiarz wyrył sobie własną ścieżkę – agresywną, ambitną i bezwstydnie brudną. Jasne, można by jeszcze doszlifować kilka krawędzi: więcej głębi w produkcji, więcej ryzyka w zmianach flow i beatów. Ale w samym sercu to czysta, nieskażona intencja. A w świecie rapu coraz bardziej zalanym przez puste flexy i wypożyczony bling, to jest warte swojej wagi w złocie.

FOLLOW HIM HERE

🇵🇱 FOR MORE MUSIC NEW COMING OUTTA POLAND CHECK OUT –  RGM POLAND 🇵🇱